Cytat dnia.

  • " Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach. " ~ Monteskiusz

wtorek, 31 marca 2015

Rozwinięcie I

Wywołali moje nazwisko. Miałam tam iść i pokazać im kto jest najlepszy. Nie zrobiłam tego. Czemu? Pizza niewiadomej daty pod moim łóżkiem nie była dobrą opcją na wczorajszy obiad. Zamiast z uśmiechem iść i wygłosić przemówienie na koniec ostatniego roku siedziałam obok toalety z twarzą wciśniętą w muszlę klozetową. Już sama nie wiem czemu wymiotuję. Od zepsutej pizzy czy smrodu jaki tu panuje? Świetnie. To nie tak miało,wyglądać. Miałam iść na środek sceny i jako najlepsza uczennica wygłosić przemówienie o '' najlepszych 3 latach w moim życiu- tu pozwolę sobie na łezkę wzruszenia- następnie, że w naszym bycie pojawia się mnóstwo nowych dróg i dróżek oraz  jak będę za wszystkimi tęsknić ''. Następnie po moim przesłodzonym występie idziemy do sali obok gdzie znajduje się mnóstwo ciast, ciasteczek, babeczek, batoników, czekoladek, puddingów, kremówek, cukierków, tortów i wszelkich innych słodyczy. Przygotowaniem jedzenia zajęły się wszystkie mamy uczniów z naszej klasy, więc wszyscy w siebie wciskali jak największą ilość kalorii, aby nie sprawić im zawodu. Rozchodzimy się do domów, przebieramy i idziemy na polanę niedaleko dojazdowej drogi do naszego miasta, aby rozpalić ognisko. Tam robimy prowizorycznego grilla, śpiewamy, tańczymy i bawimy się. Integrujemy ten ostatni raz. 
Na razie już początek planu słabo mi wychodzi. Mimo, że już przestałam wymiotować wciąż siedziałam na brudnej podłodze w bardzo zanieczyszczonej i zniszczonej toalecie. 
- Miami? Jesteś tu?- zawołał mnie głos. 
- Czy to ty? Panie Śmierć?- zaskrzeczałam.
- Przykro mi, skarbie. To tylko ja.- zaśmiała się. Biorąc pod uwagę fakt, że powiedziała do mnie'' skarbie '' to mogła być tylko Zara- moja najlepsza przyjaciółka. Williams ma proste, blond włosy opadające  do połowy pleców. Niebieskie oczy, haczykowaty nos i wąskie usta, które zawsze układały się w uśmiech idealnie dopełniały całość na jej zgrabnej buzi. Jednym słowem, moje całkowite przeciwieństwo. Płomienne, rude włosy, zielono- szare oczy kontrastują z czerwonymi policzkami. Ona jest piękna, ja- przeciętna. Mimo wszystko kocham ją, a ona mnie. Ufamy sobie bezgranicznie i spędzamy ze sobą więcej czasu niż z kimkolwiek innym. 
- Pomóż mi wstać.- jęknęłam. Podniosła mnie, spojrzała krytycznie i wybuchła swoim melodyjnym śmiechem. 
- Nie wiarygodne. Jak mogłaś zjeść tą pizze!- zarechotała. Walnęłam ją lekko, bo jeszcze nie odzyskałam w pełni sił.- Mam nadzieję, że skończyłaś, bo wszyscy czekają.
- Opłukam twarz i idziemy.- powiedziałam. Odkręciłam kurek, chlapnęłam sobie wodę w twarz i wytarłam w papierowy ręcznik. 
Obciągnęłam krótką, czarną sukienkę i zapytałam:
- Idziemy? 
- Wyglądasz jakbyś się przebiegła parę kilometrów. Zmęczyłaś się czymś, skarbie?- zaśmiała się.
- Ha ha, zabawne.- przewróciłam oczami- Chodźmy już.
Wyszłyśmy szybko i poszłyśmy na salę.

wtorek, 24 marca 2015

Wstęp.

Zastanawiając się nad sensem życia postanowiłam zacząć pisać bloga. Nie takiego modowego, czy o jedzeniu ( choć bardzo kocham żarcie ) tylko fanfiction. Tyle, że w mojej wersji. Tu wszystko może się wydarzyć.  Czemu? Bo To moja historia.